wtorek, 24 listopada 2015

POWRÓT DO PRACY PO URLOPIE MACIERZYŃSKIM

http://www.hellobabydirect.co.uk/

Odcinanie ZUSowskich kuponów skończyło się miesiąc temu, zaległy urlop wypoczynkowy wykorzystałam, czas więc  wracać do pracy. Zastanawiam się jak daleko jestem od moich obowiązków, ile czasu zajmie mi wdrożenie i czy mój móżdżek ograniczający się głównie do: "a jak robi owieczka?", "owieczka robi beeee" potrafi jeszcze myśleć analitycznie. Z tyłu głowy pojawia się też pytanie jak przyjmą mnie spowrotem ludzie, z którymi pracowałam. Lekki stresik, trochę jak przed egzaminem. Opanowuję jednak te emocje, bo czymże są moje rozterki w porównaniu z totalną zmianą rzeczywistości Antka.

Miało być na spokojnie - wszystko zaplanowane: roczny urlop macierzyński, urlop wypoczynkowy, decyzja co robimy z dzieckiem i powrót do pracy. Nie brałam pod uwagę urlopu wychowawczego, bo lubię być niezależna kiedy kupuję szczoteczkę do zębów. Moja Psyche tłumaczy mi głośno i dobitnie, że to też dla jej higieny. Niestety w kwestii opieki długoterminowej nie możemy liczyć na dziadków, od zarania dziejów wiedziałam również, że nie oddam Antka do żłobka - to dla mnie zbyt duże skupisko dzieci. Wymagających dzieci. Choć dawno już nie widziałam jak to wygląda w praktyce, to jednak moje wyobrażenie skreśliło publiczny żłobek w przedbiegach. Tłumaczyłam sobie też, że niania to nie jest dobre wyjście, bo chciałabym, żeby Antek miał towarzystwo. Oczywiście szukałam rozwiązania najlepszego z najlepszych i padło na punkt opieki dziennej. Dom z ogrodem, ciepła, tryskająca energią, kreatywna opiekunka i piątka dzieci. Na miejsce w tym właśnie punkcie czekałam 5 miesięcy. Miałam wielki plan adaptacji, na spokojnie, dwa tygodnie przed moim powrotem do pracy. I co? Napiszę tylko tyle: jeśli chcesz żeby Ci się coś udało, to tego nie planuj. Antek był u opiekunki raz. Ze względu na chorobę tak jego, jak i opiekunki nie zdążyliśmy się aklimatyzować. Czy go jakoś przygotowałam? Kilka punktów na pewno opanowaliśmy:

- Antek zostawał z kimś innym niż ja - 2-3h z dziadkami, ciocią, wujkiem. Ostatnio nawet starzy mieli wychodne do kina. Kiedy matki (czyt. cycusia) nie ma na horyzoncie, nawet drzemki odbywają się bez problemu;

- nie ograniczałam mu piersi, nie zmieniłam nic w trybie karmień - uznałam, że skoro kiedy mnie nie ma, Dzieć za cyckiem nie płacze, to po co mam mu serwować dodatkowy stres. Zresztą odkąd Antek je normalne posiłki, karmimy się tylko 2 razy w ciągu dnia. Oczywistym jest jednak, że po dłuższej rozłące pijawka się przykleja na chwilę dłużej niż zwykle;

- stałe pory jedzenia i spania - rytm dnia u opiekunki zostanie trochę zaburzony,  ale harmonogram pozostanie taki, jak w domu;

- BLW - jedną z pierwszych rzeczy, o które zapytała opiekunka, to czy pozwalam mu jeść rękami.

Zmiana środowiska, towarzystwa i nowe zabawy. Dynamiczny rozwój i szkoła życia. Dla mamy odświeżenie spojrzenia na zabawy z dzieckiem, nowy wizerunek, nowe wyzwania i stymulacja innych części mózgu niż ta odpowiadająca za wyrazy dźwiękonaśladowcze. Tak będzie zdrowiej dla Antka i dla mojej psychiki.

To była wersja oficjalna. Wersja przyziemna jest taka, że żaden z powyższych argumentów do mnie nie trafia i wolałabym mieć ten luksus siedzenia w domu na urlopie wychowawczym. Spójrzcie na to z tej perspektywy - wiemy wszystko o czarnych dziurach, zderzaczach hadronów, kodujemy genetycznie nowe żywoty, regulujemy wszystko: od nurtu rzeki, po cykl menstruacyjny. Wyciągamy komórki, sztucznie zapładniamy, a później co? Później zdobycze techniki i tempo życia nas przytłacza, a na dodatek odczuwamy braki w wiedzy o tym jak postępować z dzieckiem, kiedy ono właśnie przeżywa lęk separacyjny. Nie potrafimy sprawić, żeby czas spędzany poza domem był dla niego przyjemnością, nie poświęcamy wystarczająco dużo czasu na śledzenie zachowań odreagowujących pobyt u opiekunki. Niestety, po pięknym, spokojnym okresie spędzonym z dzieckiem, wpadamy w wir obowiązków, wraca poprzednie tempo życia. A może już na starcie warto sobie powiedzieć, że wszystko się zmieniło i czas trochę zwolnić?

Pierwsze dni w pracy za mną i mimo na prawdę miłego przyjęcia przez współpracowników, widzę jak moje skupienie nad chemikaliami zostaje wyssane przez wyciąg i zostaje mi goła tęsknota w głowie. Jak spokojnie wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim,  przetrwać pierwszy dzień i tydzień? O tym następnym razem, jak już się sama przekonam :)

14 komentarzy:

  1. Co prawda ja mam jeszcze rok do powrotu do pracy, ale ciekawa jestem jak to będzie wyglądać...
    Póki co uczę się być mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnieee... już coraz bliżej, coraz bliżej... zostało mi tylko znalezienie tej pracy :P Jak się nie uda, to będzie nieciekawie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz - my matki mamy nadprzyrodzone moce;)

      Usuń
  3. Mój urlop też dobiega końca. Ten czas tak szybko ucieka...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zdecydowałam się na wychowawczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście jeszcze do kwietnia mam czas, ale sama nie wiem, co to będzie, jak trzeba będzie wrócić do pracy... Staram się jeszcze o tym nie myśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że takie punkty opieki dziennej istnieją, muszę się zorientować jak jest u mnie. Ja akurat jestem bezrobotną mamą, więc siedzenie z dzieckiem zapewne przeciągnie mi się do jakichś 2 lat. Sama nie wiedziałabym co zrobić, bo opieka babć u nas też odpada.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie zakończenie macierzyńskiego jest równoznaczne z poszukiwaniem nowej pracy. Póki jeszcze trwa, to korzystam z jego dobrodziejstw... ale coraz częściej na tapecie w mojej głowie nowa praca, co będzie z Małą, jak zorganizować opiekę... To nie są łatwe sprawy.

    Ale ponoć mamy to mistrzynie w zarządzaniu czasem i organizacji, więc wierzę, że sobie poradzę :)

    A jak po tych pierwszych tygodniach po powrocie? Pewnie czasu u Ciebie, jak na lekarstwo, ale cierpliwie czekam na posta w tymże temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie pracuję, ale podejrzewam, że i dla mnie ciężko by było wrócić do pracy.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie jeszcze urlop macierzyński się nie zaczął, a ja już myślę o tym jak uda mi się zostawić to maleństwo pod opieką kogoś innego i wrócić do pracy? Na tą chwilę tego nie pojmuję. A Tobie życzę powodzenia i szybkiego zaklimatyzowania się Tobie w pracy, a dziecku u opiekunki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas to gładko poszło, ponieważ Lenor często zostawała z dziadkami:) Jeżeli o mnie
    chodzi to ja leciałam jak na skrzydłach do pracy bo W KOŃCU wyszłam do ludzi... jednak tęsknota była:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jeszcze nie wracam choć macierzyński się skończył. Z racji zawodu mam sporą szansę na zdalna pracę i pewnie tego będę się trzymała. Ale bardzo zaciekawiłaś mnie tymi punktami opieki dziennej. Bardzo fajny pomysł. Można sobie w takich miejscach wykupić pakiet połówkowy? Np. 5 godzin dziennie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, wymóg jest taki, że dziecko zostaje na.min. 6h

      Usuń